Kategoria: Artykuły, Forex Blog

83 odpowiedzi jak dotąd.

  1. krispek pisze:

    Pytanie:
    W jaki sposób dostałeś się do tej firmy i czy preferują typowo daytrading?

    • Witaj,

      Dostałem się normalnie, przez proces rekrutacji. OSTC to firma stricte daytradingowa.

  2. krispek pisze:

    A tak wracając do artykułu to większej bredni na temat gry va banque nie słyszałem… Na prawdę. Przykro mi to stwierdzić, ale albo coś tutaj w tej firmie na prawdę śmierdzi, albo to tylko jakaś wymyślona historia.
    Znam kilku traderów osobiście, z czego dwóch znajomych. TMS brokers, AdmiralMarket i IronFX i ŻADNA z tych firm nie ma czegoś takiego jak zagranie większą iloscią kapitału niż w przyjętej strategii. Fajnie, zarobiłeś 2 000 funtów (swoją drogą na tyle lotów to strasznie mało pipsów), a co jeśli byś stracił? Nie ma czegoś takiego na rynku jak PEWNOŚĆ. Po prostu tego NIE MA. Spekuluję na rynkach od 2 lat. Nigdy nie miałem, nie mam w tej chwili i na pewno nie pojawi się żadna pewna transakcja. Ryzyko jest w KAŻDEJ.

    • Dzięki za dodanie tak rozbudowanego komentarza :-)

      Masz rację. Każda transakcja niesie w sobie ryzyko poniesienia straty i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Umiejętność gry va banque, o której piszę, polega bardziej na ocenie ryzyka danej transakcji w kontekście możliwości poniesienia straty. Im mniejsze ryzyko straty niesie transakcja, tym większym lotem powinieneś w nią wejść. Tak jak pisałem, tego typu sytuacje nie zdarzają się codziennie.

      Kluczem jest zbudowanie w sobie umiejętności dopasowania wielkości pozycji do rzeczywistego prawdopodobieństwa osiągnięcia zysku.

      Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za komentarz!

      Robert

      • Tomek pisze:

        Wydaje mi się, że po prostu użyłeś wyjątkowo złego sformułowania. „Va banque” to zagranie za wszystko, a tu przecież nie chodzi o to by ryzykować cały kapitał, lecz jego rozsądną część, ponieważ zawsze pozostaje ryzyko nieprzewidzianych sytuacji takich jak zamach terrorystyczny, katastrofa biologiczna itp., które momentalnie mogą odwrócić rynek. Normalnie gram za 1% kapitału, transakcje z małym SL, ale ostatnio na przykład czekałem na FOMC statement w gotowości zagrania bardzo grubo i gdy tylko rynek zdecydowanie ruszył na południe otworzyłem pozycję z dużym SL 50 pips na EURUSD i ryzykiem 5% by ostatecznie zarobić na tej transakcji 10% w parę godzin. Dodatkowym atutem tej transakcji był brak konferencji, dzięki czemu ryzyko było minimalne. Także oczywiście są sytuacje tak pewne, że naprawdę warto zaryzykować więcej bo prawdopodobieństwo wygranej jest bardzo duże!

        • Witaj,

          Dzięki za świetny komentarz!

          Dokładnie o tego typu zagraniach piszę, mówiąc o wejściu „va banque”. Rzeczywiście, trochę niefortunnie to sformułowałem. Lepiej by pasowało: „przyłożyć grubym sizem” ;-)

          Twoja transakcja to idealny przykład umiejętności oceny ryzyka, o której piszę w artykule. Nie chodzi o to, żeby zaryzykować cały kapitał w jednym trejdzie, ale żeby traktować tego typu okazje wyjątkowo i wchodzić w nie 4- lub 5-krotnie większym zleceniem niż zwykle. Im mniejsze ryzyko poniesienia straty, tym większą pozycję należy otworzyć.

          Gratuluję udanej transakcji i odpowiedniego wyczucia ryzyka!

          Pozdrawiam

    • Vital Trading Szkolenia forex pisze:

      Widać, że Twoje doświadczenie pochodzi tylko z rynku forex. Firmy, które wymieniłeś to brokerzy, a nie propy. Do tego stwierdzenie, że 2k funtów to mało na taką ilość lot…są rynki, które poruszają się 2-3 poziomy w ciągu dnia i to wcale nie jest zły wynik. Najpewniej na tym rynku worst case scenario było takie, że Robert musiałby jedynie ponieść koszty transakcji. Gdzie na forexie w ciągu kilku sekund zarobisz 2k funtów ryzykując tylko prowizję za transakcję ;)

  3. bronislaw pisze:

    masz racje to co opisujesz trzyma sie kupy i jest najlepsze spostrzezenia jakie dotad slyszalem …
    bravo robert nikt niepokazuje tak prostych metod i zagran jak ty ….jak sie slucha tych madrych doktorow..to rece opadaja pytalem czasami a gdzie w tym wszystkim treyding…poslalem do diabla troche pieniedzy ale te wszystkie webinary sa dobre tylko dla ludzi co je prowadza ….pozdrawiam i chce wiecej bronislaw

  4. Adam pisze:

    Nadal pracujesz dla OSTC?

    • Witaj,

      Niestety, rozstaliśmy się w zeszłym miesiącu. W tej pracy musisz naprawdę dużo trejdować. Doszedłem do punktu, w którym nie byłem w stanie wykręcić większego wolumenu bez uszczerbku na zyskowności. Dlatego postanowiliśmy sobie podziękować. Jednak czasu spędzonego w OSTC nigdy nie zapomnę :-)

      Pozdrawiam i dzięki za dodanie komentarza!

      Robert

      • Adam pisze:

        Bez urazy, ale zadałem to pytanie, bo według moich spostrzeżeń, mało kto zarabia na tradingu chwali się wiedzą..

        • Słusznie prawisz. Prawdziwych ekspertów w tej dziedzinie rzeczywiście brakuje. Liczy się doświadczenie i ciężka praca, a nie jakieś teoretyczne dyrdymały.

          Pozdrawiam i życzę sukcesów!

          • Adam pisze:

            Nie ma i nie będzie. Albo jest się traderem albo się pisze książki itp.

  5. Pawel pisze:

    Sama prawda :) Ci, którzy zarabiają na rynkach to zarabiają, a Ci którzy nie zarabiają to uczą o zarabianiu…
    Komplikowanie sobie życia w każdej dziedzinie nie prowadzi do niczego dobrego :). Wartościowy artykuł :) Nie pierwszy z tego bloga zresztą :)

    Pozdrawiam
    Paweł

  6. Jacek pisze:

    Super że jesteś znowu na blogu, jesteś spoko gość, piszesz jak jest i nie owijasz w bawełnę jak niektórzy ”czarodzieje” którzy zarabiają po 1000 pipsów na dzień. Szanuję Ciebie za szczerość wypowiedzi i za to że umiesz się przyznać do popełnionych błędów. Jeszcze raz szacun za pokazanie zagrań :).
    Jestem bardzo ciekawy jak inni trajderzy z którymi pracowałeś dawali sobie radę psychicznie z wysokimi stawkami, jak również i Ty co czułeś zarządzając 160 lotmi !!!! Mam na myśli podnoszenie sie po stratach bo zaliczając zyski jestem w stanie sobie to wyobrazić. Ja gram bardzo ostrożnie przy minimalnych stawkach micro i mini i wiadomo z jakim rezultatem ale nie odpuszczam tematu od 3 lat. Pozdrawiam serdecznie

    • Witam,

      Wielkie dzięki za dodanie komentarza :-)

      Psychika rzeczywiście odgrywała kluczową rolę w naszej pracy. Czym innym jest powiedzieć sobie, że otworzysz 160 lota, a zupełnie czym innym patrzeć, jak na monitorze pali Ci się 1 000 funtów za ticka.

      Każdy Trader radził sobie z tym inaczej. Niektórzy przekomarzali się z rynkiem i zaklinali by poszedł nie w ich stronę. Inni w ogóle nie patrzyli na pozycję, tylko wyłączali okienko i czekali na realizację zysku. Jeszcze inni gorączkowo wpatrywali się w ekran, obgryzając paznokcie ;-)

      Na poniesione straty też reagowali różnie. Jedni głośno klęli i wyzywali rynek od najgorszych. Znowu inni szli na spacer albo na siłownię, żeby się odstresować.

      Za to najlepsi Traderzy w biurze… w ogóle nie reagowali na straty! Po ich minie czy zachowaniu nie byłeś w stanie stwierdzić jaki wynik mieli danego dnia.

      Ta cecha również wyróżniała zwycięzców.

      Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za wypowiedź!

      • Marcin pisze:

        Chyba trafiłeś w sedno, jeśli chodzi o zyskowny trejding. Ci którzy zarabiają mają twarz pokerzysty niezależnie od tego czy tracą czy zarabiają. Wspominał o tym nawet któryś z „czarodziejów rynku”. Mój główny problem to właśnie to, że potrafię świętować po każdej udanej transakcji i kląć przy każdej stracie, zdarzało mi się uderzać pięścią w biurko, albo co gorsza wyżywam się na rynku grając czasem na oślep. Na szczęście z emocjonalnymi transakcjami już sobie poradziłem.

        • Witam :-)

          Poruszyłeś bardzo ciekawą kwestię. Większość Traderów ma z tym problem. Ciężko nie cieszyć się po zarobionej transakcji i nie smucić po stratnej. Wydaje się to wręcz nienormalne. Najlepsi Traderzy opanowali jednak tą umiejętność. Przede wszystkim nie pozwalają, by wyniki ostatnich transakcji miały wpływ na ich kolejne decyzje. Nie ma mowy o żadnym wyżywaniu się na rynku. Fajnie, że już uporałeś się z tym problemem :-)

          Dzięki za dodanie komentarza!

  7. husale pisze:

    Welcome back.
    Artykuł jak zawsze świetnie się czyta.

    Co do „va banq” gdybym miał pewność że rynek porusza sie w 100% w moim kierunku, napewno postawiłbym niezłego lota. Ale bądźmy realistami, co innego gra „czyjąś” kasą a swoją. W przypadku straty boleśnie możemy to odczuć.
    W moim przypadku stosuje inna metodę odnośnie wielkości pozycji. tzn. zawsze ustalam go do wielkości stoplosa. Im mniejszy stop tym większy lot.

    ps.
    Na fotce niezły wypas tych monitorów.

    Pozdrawiam

    • Witaj!

      Miło widzieć stałego bywalca :-)

      Rzeczywiście, fakt że obracasz cudzymi pieniędzmi dużo pomaga w tradingu. Nie ryzykujesz wtedy, że w razie niepowodzenia zostaniesz bez grosza.

      Co do tych 6 monitorów, to…faktycznie były wypaśne ;-)

      Pozdrawiam i dzięki za komentarz!

      • mariusz24 pisze:

        Witam próbuje grac nawet to wyvhodzi ale mam duzy problem z ustawieniem SL wogule go nie ustawiam i po paru dobrych udanych wejściach znów zaczynam od nowa .potrzebuje dobrej porady dzieki mariusz

        • Witaj Mariusz,

          Rynek to nieprzewidywalne stworzenie i dlatego każdy, nawet najlepszy Trader czasami jest zmuszony zamknąć pozycję ze stratą. Jeśli pozwolisz, by jedna strata zjadała cały zysk z wielu poprzednich transakcji, Twój Trading daleko nie zajedzie ;-) Dlatego musisz wyznaczyć sobie maksymalną stratę, jaką jesteś w stanie ponieść na danej transakcji i tam ustawić zlecenie Stop Loss. Zadbaj o to, by na zyskownych transakcjach zarabiać więcej, niż na stratnych. Dzięki takiemu podejściu osiągniesz systematyczne zyski.

          Pozdrawiam i dzięki za dodanie komentarza :-)

          Robert

          • Jacek pisze:

            Robert, kiedy kolejny artykuł?;)

  8. Slawek pisze:

    Witam

    to o czym napisałeś zrozumiałem po dwóch latach trade’owania:/ myślę, że ludzie , którzy stracą jakieś pieniądze dopiero zrozumieją o czym piszesz -prędzej każdy trader wierzy w swój bezgraniczny intelekt szczególnie grając na korekty w trendzie:)

    Bardzo dobry artykuł – pozdrawiam

    • Witam :-)

      Trading to taka dziedzina, w której do wszystkiego dochodzisz z doświadczeniem.

      To trochę jak gra w piłkę. Nikt jeszcze nie nauczył się kopać, czytając o tym w książkach ;-)

      Pozdrawiam i dzięki za wypowiedź!

  9. gustow pisze:

    Witam,
    również miałem przyjemność pracować w tej branży w Poznaniu, która zajmowała się daytradingiem (ta firma już nie działa na rynku) i muszę przyznać, że trader dokonywał transakcji analogicznie do tego co napisałeś.

    • Cześć,

      W jakiej firmie pracowałeś? Istniało kiedyś coś takiego jak Wucash Capital. Może się tam kiedyś minęliśmy ;-)

      Pozdrawiam!

      • Adam pisze:

        WuCash Capital 4 Life, always in my heart!!

  10. Jarek pisze:

    Witaj Robert! Zazdroszczę przygody w OSTC. Tam to dopiero musi być „wariactwo” w pozytywnym tego słowa znaczeniu ;) Swoją drogą w dobrym momencie napisałeś ten artykuł bo jutro możemy się spodziewać takich ruchów ;) Każdy ma w głowie, żeby czekać na korektę zamiast dołączyć do ruchu jak cena wyraźnie leci. To moim zdaniem jeden z największych błędów początkujących.

    • Witaj :-)

      Wariactwo rzeczywiście było, szczególnie w czasie odczytu NFP czy na konferencjach prasowych Fed i ECB. Krzyki jak na jakiejś wojnie ;-)

      Gdy takie dane wchodzą na rynek, najważniejsze by poczekać na pierwszy ruch. Zwykle bardzo gwałtowny, bo w arkuszu zleceń nic nie stoi. Kto pierwszy uderzy po rynku, zapala cenę kilkadziesiąt poziomów wyżej lub niżej. Później zawierasz transakcje tylko w kierunku pierwszego ruchu.

      Bardzo przydatny w naszej pracy był SQUAK (gość, który siedzi przy mikrofonie i czyta wiadomości z Reutersa). Dzięki niemu wiedzieliśmy jakie dane wyszły i czy znacząco różniły się od oczekiwań. Gdy krzyczał: „IT’S A SHOCKER!”, wiedzieliśmy że rynek szybko nie zawróci i może równie dobrze iść w tym samym kierunku do końca dnia.

      Czekanie w takim momencie na korektę to marnowanie wspaniałej okazji do zarobienia.

      Pozdrawiam i dzięki za wartościowy komentarz!

  11. gangster pisze:

    Hej,

    Brzmi jak wspaniała przygoda. Mieliście imprezy jak w „Wilku z Wall Street”? A ogólnie atmosfera fajna, czy ludzie nie za ciekawi?

    • Cześć,

      Przygoda naprawdę wspaniała. Polecam!

      Może tak grubych imprez jak w Wilku z Wall Street nie było, ale swoje pobalowaliśmy. Na wyjazdy integracyjne firma zawsze znajdowała środki ;-)

      Atmosfera w biurze była super. Oczywiście trafił się jeden czy drugi mruk. Z większością ludzi można było jednak swobodnie pogadać. Zdarzały się również spięcia, jak w każdym biurze, w którym pracuje 30 facetów ;-)

      Pozdrawiam!

  12. Artur pisze:

    2000 funtów w ciągu 10 sekund? Wyobrażam sobie, że w skali roku na tym rynku miałeś równie imponujący wynik.

  13. Jacek pisze:

    Witaj!
    W artykule wspominasz non stop o trendzie, ale zastanawiam się który interwał czasowy preferujesz do zawierania transakcji zgodnie z trendem? ;) bo na różnych TF trend może być niezgodny. Jak to widzisz, na których interwałach wchodzić w rynek, aby można było zabrać z niego jak najwięcej?

    • Cześć,

      Zadałeś bardzo interesujące pytanie. Jeszcze półtora roku temu odpowiedziałbym Ci, że do określenia trendu wykorzystuję wykres D1. Jednak pracując w daytradingu uświadomiłem sobie, że trend to bardziej uniwersalne zjawisko. Występuje w każdej perspektywie czasowej. Pytanie zatem nie brzmi, na którym interwale dobrze widać trend, ale w jakim interwale chcesz zawierać transakcje i jakie zyski (w ujęciu pipsach) chcesz osiągać.

      Jeżeli wystarczy Ci 1-2 pozycje w tygodniu, wymierzone na kilkaset pips zysku, wtedy trend wykresu dziennego będzie jak znalazł. Jeśli zaś chcesz otwierać kilka pozycji dziennie i korzystać z drobnych wahań ceny, prawdopodobnie będziesz musiał spojrzeć na wykresy krótsze niż H1.

      Pozdrawiam i dzięki za trafny komentarz!

      • Jacek pisze:

        Dziękuję za odpowiedź! Właściwie, to testuję równolegle zarówno strategie krótkoterminową jak i średnio, więc staram się dobierać TF faktycznie pod to, ile chcę osiągnąć, natomiast oczywiste jest, że im dłuższy okres, tym łatwiej wychwycić trend(o ile istnieje w danym momencie). Zastanawiam się nad relacją zysku do ryzyka- chyba przetestuję na demo Twoje spojrzenie i zobaczę czy takie podejście jest dla mnie lepsze!
        Dzięki za artykuł!

  14. marcin pisze:

    160 lotów i 2000 funtów? To ruch o jakieś 1,5 pipsa. ( 1 lot to 100 tys?)To tyle trzymałeś pozycję? I jeszcze 10 sekund? Nie wiem, ale dla mnie coś tu się nie zgadza. Podczas danych to nawet nie sposób otworzyć pozycję i ją zamknąć zaraz po pipsie.

    Po drugie to fajnie mieć mega płynność, ale spróbuj w domu zagrać na danych te 100 lotów na danych. Spread 20 pipsów i te kwiatki, zwiechy platform itp.

    Generalnie kwestią kluczową jest umiejętne stawianie stop losów i chyba tylko to. Zagrasz w trendzie i jak za nim do niego powróci, wybije Cię kilka razy. A potem się okaże, że to akurat zmiana trendu. To mocno frustruje i ogłupia. Stawianie zbyt dalekiego stopa powoduje znowu, że gramy marną pozycją. I jak tu znaleźć złoty środek?

    • Witam,

      Już tłumaczę jak to było. Widzisz, w firmie OSTC nie handluje się na Forexie, a na spreadach kalendarzowych. Nie wdając się zbytnio w szczegóły, te instrumenty charakteryzują się dużo mniejszą zmiennością. Dzięki temu możesz zajmować o wiele większe pozycje niż na samych kontraktach. Transakcję, którą opisałem zamknąłem dokładnie po 2 tickach zysku. Wspomnę tylko, że w OSTC zwykle graliśmy na 1 ticka.

      Nie chodzi o to, aby otworzyć 100 lotów na Forexie i modlić się, żeby było dobrze. Bardziej chodzi o to, by być przygotowanym na to, że kiedy rynek porusza się w sposób oczywisty, wykorzystać to w pełni, odpowiednio zwiększając wielkość pozycji. Powiedzmy, że zamiast 1 lotem, zagrasz w tej sytuacji 5 lotami.

      Mam nadzieję, że się rozumiemy :-)

      Pozdrawiam i wielkie dzięki za komentarz!

      • Marcin pisze:

        Granie na 1 tick to scalping w najczystszej postaci. Czy przy takiej grze trend ma jakiekolwiek znaczenie?

        • Grania na ticka w OSTC nie nazwałbym scalpingiem. Instrumenty, na których handlowaliśmy poruszały się w zakresie 3-15 ticków. Wzięcie 1 ticka z takiego rynku można porównać do transakcji na 10-30 pipsów na EURUSD.

          Poza tym…trend zawsze ma znaczenie ;-)

  15. DidekxD pisze:

    Hey, jestem nowicjuszem ale mimo to handluje prawdziwymi pieniędzmi. Staram się grać pod wiadomości macro często z wyprzedzeniem.
    Dziś zarobiłem 60% swojego kapitału grając prawie va banque. Dokonałem w odstępie paru sekund sprzedaży i zakupu parę razy póki rynek nie wyhamował :)

    • Brawo :-)

      Dokładnie dzisiaj mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją. Rynek EUR/USD tuż po rozpoczęciu konferencji prasowej zaczął spadać. Jeszcze o 14:31 był w okolicach 1.2530, by w ciągu kolejnych 15 minut runąć o kolejne 100 pipsów.

      To tylko pokazuje, że warto czekać na takie momenty i kiedy nadejdą, wykorzystać je większym lotem.

      Gratuluję udanej transakcji!

      Pozdrawiam :-)

  16. Przemek pisze:

    Cześć Robert
    Wspomniałeś o kilku sposobach wyznaczania trendu.Którą osobiście poleciłbyś graczom? Klasyczną, wspomnianą już na blogu ( 2 szczyty,2 dołki ),overbalance,jakąś kombinację,a może jeszcze coś zupełnie odmiennego?

    • Witaj,

      Zawsze polecam najprostsze narzędzia. Dlatego wspomniałem właśnie o metodzie „2 szczyty, 2 dołki”. Im mniej kombinacji w Twoim Tradingu, tym lepiej ;-)

      Pozdrawiam i dzięki za komentarz!

  17. hejhej pisze:

    Do jakiego klipa doszedłes przez te 1,5 roku?

    • Klipy przyznawano w zależności od wyników na poszczególnych rynkach. Najwyższy klip, jaki miałem to 75 lot. Na innych mniej ruchliwych rynkach 30-50, a np. na Soybeans – 4. Na tamtych Payrollach akurat byłem świeżo po ścince klipa (z 40). Postanowiłem dać kierownictwu dobry powód do jego przywrócenia ;-)

      Pozdrawiam

  18. Artur pisze:

    Dziś znów NFP. Planujesz znów zagrać va banque?

    • Cześć,

      Chętnie bym zagrał :-)

      Na razie jednak postanowiłem zrobić sobie przerwę w Tradingu do końca roku. Muszę się zregenerować po intensywnych miesiącach pracy w OSTC. Ciekawe czy wytrzymam w postanowieniu ;-)

      Zobaczymy co się dzisiaj wydarzy. Zapowiada się jak zwykle emocjonująco!

      Pozdrawiam i dzięki za komentarz :-)

      • Artur pisze:

        A czy masz, jakieś prognozy co do EURUSD?

        • Wiesz co, prognozy prognozami, a NFP i tak wszystko może odwrócić. Zobacz co rynek zrobił wczoraj.

          Jednak doświadczenie podpowiada mi, że dzisiaj EURUSD może wystrzelić w górę. Jak mawiał mój traderski mentor: „Goldman musi wziąć trochę hajsu na weekend” ;-)

          Skoro rynek przez cały tydzień spadał, gdzieś trzeba zamknąć shorty. Koniec tygodnia i do tego NFP to okazja wręcz idealna…

          Oczywiście to tylko zgadywanka. Nie ma co na tej podstawie podejmować decyzji. Zobaczymy co rzeczywiście się wydarzy.

          Pozdrawiam!

  19. Zbyniu pisze:

    Witaj Robercie

    Fajny artykuł. Chciałbym kiedyś mieć szansę popracować w takiej firmie jak ty. Na razie tylko marny forex. Wszystkie aspekty gry w sensie technicznym omówiłeś dosyć dokładnie. Moje pytanie jest ze sfery mentalnej. Jak radziłeś sobie z presją wyniku (przypuszczam ,że byłeś rozliczany jak w każdej innej firmie). Co polecasz na skupienie i wyluzowanie w czasie tradingu.

    PS. Planujesz rozszerzyć swoją działalność?? Jakieś webinary spotkania stacjonarne?

    Zbyniek

    • Witaj,

      Cieszę się, że artykuł przypadł Ci do gustu :-)

      Strona mentalna, jak słusznie zauważyłeś, jest kluczowa w tej pracy. Nawet wiedząc co masz robić i jak to robić, ciąży na Tobie ogromna presja, z którą musisz sobie poradzić.

      W firmie stawiali na osiąganie zysków przy jednoczesnym kręceniu dużego wolumenu. Coś za coś. Masz niskie koszty transakcyjne i dostęp do szerokiej gamy rynków, ale w zamian za to tłuczesz wolumen. Dla mnie to było największe źródło presji. Sam wynik był spokojnie do osiągnięcia. Jednak coraz wyższe wymagania dotyczące wolumenu z czasem stały się przytłaczające. Nie ma nic gorszego niż sytuacja, w której MUSISZ tradować. Są dni, kiedy na rynku dosłownie NIC się nie dzieje. Najlepszym pomysłem byłoby po prostu wyjść z biura. My jednak musieliśmy wykręcić dziennie ok. 500 – 1000 lot. Nie było zmiłuj ;-)

      Jak poradzić sobie z tą presją? Dla mnie najlepszym wyjściem było łamanie schematów. Ujmując to dosadnie, wychodziłem z siebie i stawałem obok ;-) Gdy przykładowo byłem w stratnej pozycji, starałem się patrzeć na to z innej perspektywy. Zachowywałem się tak, jakbym właśnie zarabiał. Dzięki temu nie denerwowało mnie to, że tracę i mogłem obiektywniej spojrzeć na rynek. Oczywiście, jeśli strata robiła się za duża, to zamykałem pozycję. Nie robiłem tego jednak na bazie strachu, ale chłodnej oceny sytuacji.

      Drugim sposobem było kompletne ignorowanie pozycji, którą otworzyłem. Ustawiałem zlecenia do wyjścia i zajmowałem się innymi rynkami. Wracałem do transakcji dopiero w momencie, gdy była zamknięta. Chyba, że akurat ktoś w biurze krzyknął o tym rynku. Wtedy również warto było spojrzeć.

      Jeśli chodzi o rozszerzenie działalności to myślałem o tym. Mam kilka pomysłów, nad którymi pracuję. Gdy już będę miał konkrety, na pewno dam znać :-)

      Pozdrawiam serdecznie!

  20. Piotr pisze:

    Jestem totalnym nowicjuszem na drodze Forex-u, ale nieraz w pracy zawodowej (35 lat), stosowałem
    tzw. brzytwę Ockhama i ona naprawdę jest uniwersalna w każdej dziedzinie życia nie tylko zawodowego. Prostota działania a nie szukanie dziury w całym daje najlepsze wyniki. Myślę, że takie podejście w handlu na Forexie ma szanse na powodzenie i przede wszystkim mniej stresuje. Chętnie czytam Twoje artykuły i układam strategię korzystając m.in. z Twoich pomysłów.
    Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

    • Witam,

      Dzięki za dodanie komentarza :-)

      Wypada mi tylko przytaknąć. Proste strategie są zdecydowanie najskuteczniejsze.

      Pozdrawiam!

  21. Jacek pisze:

    Cześć Robert,
    cieszę się, że wróciłeś. tak długo była cisza na blogu, że myślałem że rzuciłeś ten sport albo się stało coś gorszego.
    Jeszcze nie czytałem artykułu, ale bardzo mnie ciekawi jak wygląda taka praca, więc na pewno przeczytam:)

    • Witaj Jacku,

      Traderem jest się do końca życia ;-)

      Teraz, gdy już nie pracuję w OSTC, po prostu mam więcej czasu na pisanie.

      Pozdrawiam!

  22. Piotrek pisze:

    Dzień dobry
    W związku z tym,że chodzę jeszcze do technikum,a chciałbym w przyszłości pracować jako trader w firmie OSTC mam pytanie.Czy w takiej firmie konieczne jest wykształcenie wyższe? Jakie w ogóle są wymagania? Poza tym,bardzo fajny wpis i czekam na więcej :) Dziękuję i pozdrawiam

    • Witaj,

      Do tej pory wymagane było wyższe wykształcenie. Minimum to licencjat. Poza tym do wymagań należy biegła znajomość języka angielskiego. Jeśli nawet nie masz pojęcia o giełdzie i tradingu, ale świetnie mówisz po angielsku, powinieneś dostać szansę. Ostatnia sprawa to odporność na stres i wytrwałość w dążeniu do celu. Te cechy jednak powinieneś już mieć, skoro zainteresowałeś się Tradingiem ;-)

      Pozdrawiam i dzięki za komentarz!

  23. Adam pisze:

    Nie rozumiem…skoro piszesz. że „Sam wynik był spokojnie do osiągnięcia.” to dlaczego nie zostałeś w OSTC? Skoro wynik nie jest problemem to wynika, że styl gry jest w porządku, więc zwiększenie wolumenu przełoży się na lepsze wyniki. Sam jak trade’uje to jak karta żre to żre i tyle.

    • Żeby to wszystko tak pięknie działało ;-)

      Wynik był do osiągnięcia przy danym poziomie wolumenu. Gdy kierownictwo wymagało ode mnie wykręcenia większego wolumenu, nie zwiększając mi clipów, powstawał problem. Dodatkowe koszty transakcyjne pożerały cały zysk. Najzwyczajniej mi się to nie opłacało.

      Pozdrawiam i dzięki za komentarz!

  24. Stanley pisze:

    Robercie

    1. Czy trend dla instrumentów typy commodities , energii jest równy trendowi na walutach ?
    Mam tutaj na myśli siłę tego trendu oraz ilość czynników które wpływają na jego zmianę/kontynuację ?

    2. Napisałeś, że niektórzy zawierali transakcję nawet nie patrząc na wykresy. W jaki sposób ustawiali zlecenia stop? Czy w ogóle je ustawiali?

    3. Czy korzystaliście przy handlu z volumenu (ilość zawartych kontraktów) ?

    Pozdrawiam ! :)

    • Witam,

      Już odpowiadam na pytania:

      1. Trend na każdym rynku jest równie ważny. Oczywiście występuje kilka różnic. Na rynkach towarowych trend potrafi trwać zdecydowanie dłużej niż na walutach i rynek robi mniejsze korekty. Z pewnością strategia podążania za trendem wypłaciłaby więcej na rynku cukru niż np. na EURUSD. Oczywiście charakterystyki rynków się zmieniają, ale na ten moment tak to wygląda.

      2. Doświadczeni traderzy wiedzieli kiedy mają zamknąć pozycję i robili to ręcznie. Zlecenie stop nie było im zatem potrzebne.

      3. Tak. Jednak bardziej niż z wskaźników wolumenu na wykresie wykorzystywaliśmy tzw. Market Profile. Na tej podstawie identyfikowaliśmy, które poziomy „się trejdują”.

      Pozdrawiam i dzięki za komentarz!

  25. sdfsdddgr pisze:

    Czy nie uważasz, że to co robiłeś w tej firmie to była niewolnicza praca za marne grosze? Przecież przez taki styl życia można życie stracić.

    • Witaj,

      Faktycznie ilość godzin, które spędzałem w pracy negatywnie odbijały się na moim życiu osobistym. Jednak czasami warto się poświęcić, by zebrać doświadczenie i później je wykorzystać :-)

      Pozdrawiam!

  26. zbyszekuczen pisze:

    Witaj,

    Dzięki za każdy wpis, cieszę się że w Polsce są ludzie tacy jak Ty. Ja mam ponad 40 lat i widzę że wiele jeszcze się muszę nauczyć a przypominanie to ważna sprawa, co do va bank to zgadzam się w pełni bo sam miałem takie zagrania. Co doprowadza często do zerowania konta. Traktuję to jako naukę. Teraz chcę przejść na wyższe TF.

    Pozdrawiam

  27. Tyrone pisze:

    nie zgadzam się z kilkoma kwestiami…w dłuższej perspektywie czasu kluczem jest zarządzanie ryzykiem więc granie va bank nawet w tych sytuacjach gdy czuje się „to” w którą stronę pójdzie rynek jest zbyt ryzykowne, ponieważ na 100% trafią się sytuację gdzie dostaniemy SL i wtedy bardzo bolesne jest odrabianie straty volumentem oczywiście kilka razy mniejszym, dlatego powtarzam że kluczem jest ograniczanie ryzyka. Ewentualnie można bardziej zaryzykować określoną kwotą którą zarobiliśmy ponad plan i wiemy że tyle zaryzykujemy na „pewniejsze” wejście. Zawodowcy nie grają va bank ponieważ głównie chronią swój kapitał, nie muszą łapać dużych ruchów i jeżeli chodzi o te słynne trendy na rynkach grając i zamykając pozycję w ciągu dnia nie obchodzi ich co się dzieje na wiekszych interwałach. Uważam że ci którzy są na rynku co najmniej kilka lat, mają za sobą kilka tysięcy transakcji i grają w oparciu o swój model inwestycyjny a nie na „wyczucie” zgodzą się ze mną

    • Witam,

      Dzięki za dodanie komentarza.

      W artykule opisałem zachowania, które zaobserwowałem u najlepszych Traderów w poznańskim biurze OSTC. Możesz się z nimi zgodzić lub nie. Zastanów się przy tym, czy w Tradingu warto kierować się podejściem książkowym, czy naśladować zawodowców, którzy w ciągu roku zarabiali ponad 2 mln złotych. Wybór należy do Ciebie ;-)

      Pozdrawiam!

      • Tyrone pisze:

        Dziwne że Ciebie nie skusiło te 2mln złotych…
        o żadnych książkach nie pisałem
        Dla mnie zawodowiec to nie jest osoba która rzuca wszystko na jedną karte. Moim zdaniem zachłysnąłeś się OSTC, wiesz przynajmniej co się dalej dzieje z tymi traderami ? Znam osoby które po kilku latach pracy tam teraz nie potrafią na swoim koncie grać, tacy z nicj traderzy..tylko psyche im zryli

    • Jacek pisze:

      Tak zwane granie „na wyczucie” to jest po prostu nieświadoma kompetencja. Wielu graczy potrafi zwiększyć ryzykownie pozycję jeżeli „wiedzą”, że tym razem się uda. Oczywiście może się zdarzyć, że wyzerują konta. Jednak mając takie doświadczenie i kontakty jak grube ryby, można zawsze kapitał odrobić na rynku. Niektórzy z Czarodziejów pisali o ryzykowaniu większymi kwotami, wydaje mi się że Warren Buffet też. Natomiast Livermore bankrutował i się bogacił na zmianę, aż popełnił samobójstwo.

      Na pewno bezpieczniej bedzie sztywno się trzymać zasad ochrony kapitału, no i krzywa kapitału powinna być łagodniejsza.

      • Trafiłeś w sedno :-)

        To, czy ktoś powinien korzystać z tej techniki zarządzania wielkością pozycji zależy od jego doświadczenia i kapitału, którym dysponuje.

        Jeśli spędziłeś na rynku wiele lat i niektóre zależności dostrzegasz intuicyjnie, powinieneś to wykorzystać ponadprzeciętnym zleceniem.

        Dzięki za świetny komentarz! :-)

  28. Przemek pisze:

    Witam,
    artykuł bardzo mi się spodobał. Od dawna szukam informacji o traidingu, które byłyby przedstawione w przystępny sposób. Chciałbym zaangażować się w handel na rynku FOREX jednak niestety nie mam na to planu. Gdybyś mógł dać kilka wskazówek od czego zacząć? Póki co założyłem sobie konto demo na jednym z portali brokerskich i staram się uczyć na własnych błędach. Jak zwiększyć swoją wiedzę – tu mam dylemat. Informacji jest dużo – niestety większość bardzo nieuporządkowanych…
    Pozdrawiam

    • Witam :-)

      Wielkie dzięki za dodanie komentarza.

      Sądzę, że mogę Ci pomóc. Od jakiegoś czasu pracuję nad takim uporządkowanym, przedstawionym w przystępny sposób kursem dla początkujących Traderów. Szczegóły niebawem… ;-)

      Pozdrawiam!

    • Jacek pisze:

      Dobrze zaczynasz:) Lepiej pierwsze kroki stawiać na wirtualnych pieniądzach.
      Zazwyczaj początkującym się radzi mieć dokładny plan działania, z uwzględnieniem zarządzania kapitałem.
      Ja bym dodał, żeby zwrócić szczególną uwagę na swoją psychikę. Czy dobrze się czujesz ze swoją metodą handlowania. Jeżeli nie możesz spać, to coś jest nie tak.
      Warto poczytać trochę książek.
      Na tym blogu jest również dużo informacji.
      Życzę wytrwałości i konsekwencji, zyski przyjdą same:)

  29. Bartek pisze:

    Dzięki Robert za ciekawy, inspirujący wpis;) też mi sie wydaje ze czasem mozna zryzykować wiekszą pozycje niz zwykle.
    Co teraz robsz po przygodzie w OSTC? Grasz indywidualnie czy w innej firmie?

    pozdro

  30. Jack pisze:

    Powinieneś na wstępie doprecyzować profil działalności firmy, bo to nie jest typowa firma tradingowa i powstaje zamieszanie. Jak sami na swojej stronie informują: global liquidity provider, co w praktyce oznacza, że zadaniem traderów jest jednoczesne trzymanie zleceń kupna i spzedaży na różnych cenach i w ten sposób zwiększanie płynności. Oczywiście, da się na tym zarobić jak to robisz umiejętnie, jednak ta działalność ma niewiele wspólnego z braniem konrentnego ‘view’ na kierunek rynku i budowaniem pozycji.

    To jest właściwie praca dla giełdy, a nie inwestowanie czy zarządzanie kapitałem. Sam piszesz, że niektórzy nie patrzą na wykres, a nie patrzą, bo to nie jest potrzebne skoro handlujesz na spreadach kalendarzowych, które się często handlują jedynie na kilku cenach dziennie. W dodatku na koniec dnia masz być ‘flat’ czyli wyzerować pozycje.

    Firma żyje z tego, że robi mega obrót na iluśtam kontraktach i za to dostaje zwroty od giełdy; osobisty P&L tradera ma drugorzędne znaczenie, bo Twoje dzisiejsze 2k funtów zysku jest dzisiejszą sratą kolegi obok. Ważne, żeby w dłuższym terminie P&L pokrywał przynajmniej koszty transakcyjne.

    A historia o zagraniu ‘va banque’ i przekroczeniu limitu to zaprzeczenie profesjonalizmu. Z punktu widzenia ryzyka przekroczenie limitów bez wcześniej zgody przełożonego jest niedopuszczalne.

    I na koniec, firma jest bardzo profesjonalna w tym co robi i warta polecenie jako miejsce pracy, jednak trzeba mieć świadomość co do charakteru jej głównej działalności.

  31. Jim pisze:

    Dobry tekst, czasami trzeba iść na całość. Pamiętam taki moment otwarcie giełdy w Nowym Jorku godzina 14:00 nie pamiętam jaka para walutowa próbowałem czegoś akurat na demo i nie złapałem tego. Rynek oszalał w 30 sekund ponad 30 pips w górę, nie mogłem w to uwierzyć że takie momenty istnieją.

  32. Student pisze:

    Bardzo interesujący artykuł.
    Jestem studentem 2 roku. Od jakiegoś czasu grałem na wirtualnej giełdzie akcji GPW. Czytałem sporo o strategiach, wskaźnikach itd i w zasadzie każda interpretacja dotycząca rynku Forex sprawdzała się również na GPW. Mam może trochę głupie pytanie, ale jako że podobno „nie ma głupich pytań” to jednak je zadam :)
    Czy jest duża różnica między grą na akcjach GPW a walutami na Forexie? Podczas moich „poszukiwań” informacji jednak znacznie częściej spotykałem się z nimi w odniesieniu właśnie do rynku walut. Może powiniennem się ni zainteresować zamiast GPW?

  33. Pawel R pisze:

    Cześć, mam do Ciebie pytanie odnośnie pracy w OSTC. Słyszałem, że otrzymuje się tam premię roczną za wyniki, ale opinie o niej są mieszane. Udało Ci się ją otrzymać? Nie pytam o kwotę, powiedz tylko, czy warto było tyrać ciężko przez rok cały;)
    I czy wiesz może, czy wykręcając ten chory volume 20k na miesiąc jaką trzeba mieć skuteczność / procent wygranych aby w ogóle zacząć myśleć o jakimkolwiek bonusie?
    Gratuluję super bloga, zaczytuję się od kilku dni i jestem pod wrażeniem:)
    Pozdrawiam,
    Paweł

  34. strzelec pisze:

    Świetnie, że zdecydowałeś się na publikację swojego doświadczenia. Na rynku działam od 6 lat i popełniłem mnóstwo błędów. Od jakiegoś roku wiem dlaczego. PROSTOTA JEST NAJWAŻNIEJSZA.

    Tak właśnie TREND IS YOUR FRIEND! Jeżeli jest mocny trend łap go, ale uważam, że warto np. poprzez STOCHA łapać w korektach, czy to na 5m czy na m15, czy h1 wszytko zależy od okresu gry…

    znam OSTC i uważam że robią świetną robotę, że młodzi gniewni mogą się spełnić i sporo zarobić. jedyny minus tej pracy jest taki ,że traderzy muszą wyrabiać wolumen żeby dostać discount. to niestety pochłania ich ‘mental energy’, al e taka jest cena pracy w OSTC, możesz grać ogromnym kapitałem ale musisz pamiętać o tym obciążeniu…

    ŁAP MOCNY TREND POPRZEZ MAŁE KOREKTY i tyle w temacie strategii… dochodzi jeszcze PSYCHIKA i DYSCYPLINA w trzymaniu się zasad co jest dla początkujących bardzo trudne. Jeszcze raz wielkie dzięki za podzielenie się tymi informacjami. BARDZO PRZYDATNE.

  35. Hugo pisze:

    Dziękuję za przekazane doświadczenie.
    Ze swojej strony powiem, że zagrania ‘va banque’ u mnie przejawiały się pod postacią silnych wewnętrznych odczuć pochodzących z intuicji. Jest to intuicyjne przeczucie, pewność do tego co za chwilę się ma wydarzyć. Wszystkie okazywały się trafne. Słuchajcie swojej intuicji!

Zostaw komentarz

Wyślij

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


9 − jeden =